Please ensure Javascript is enabled for purposes of website accessibility

Moja przygoda z pieluchami wielorazowymi

Moja przygoda z pieluchami wielorazowymi

Moja przygoda z pieluchami wielorazowymi 653 543 Caritas Laudato si’

Moje dziecko nosi pieluchy wielorazowe!

Kiedyś takie oświadczenie nie było dla mnie oczywistością. Nie umiałam przyznać na forum, że nie używamy jednorazówek. Bałam się, że ludzie posądzą mnie, że jestem… sama nie wiem… zacofana? Że oszczędzam na własnych dzieciach? Teraz inaczej na to patrzę.

A wszystko zaczęło się od ogromnych problemów skórnych młodszego syna po powrocie ze szpitala. Miał rany, które w ogóle nie chciały się zagoić. Odwiedziliśmy wielu lekarzy i wypróbowaliśmy dużą ilość medykamentów, które nie przynosiły zamierzonego rezultatu. Kiedy nic nie pomagało, zaczęłam próbować starych babcinych sposobów, m.in. wietrzenia pupy. Przypomniałam też sobie, że gdzieś na strychu mam jeszcze zapas pieluszek tetrowych, a do nich tradycyjne ceratkowe majtasy, które pamiętają pierwsze dziecko w rodzinie. Ponieważ nie mieliśmy już nic do stracenia – zaczęliśmy testowanie. I tu ogromne zaskoczenie! Skóra synka zagoiła się błyskawicznie, bez stosowania jakichkolwiek lekarstw, bez warstw pudru, mąki, kremów i jakiejkolwiek chemii. Ta warstwa materiału przy skórze okazała się zbawienna. Zaczęłam więc intensywnie szukać informacji o współczesnych odpowiednikach pieluch jednorazowych.

Impuls do działania

Pamiętam takie zdjęcie, na które natknęłam się w necie. Była na nim duża szyba wystawowa, a za nią zestawienie ilości pieluch zużywanych przez jedno dziecko: 24 pieluszki z materiału kontra 3800 pampersów na rok. Dodatkowo była podana kwota, jaką musimy wydać na zakup takiej ilości pieluszek. Im więcej czytałam, tym bardziej otwierałam oczy ze zdumienia. Dowiedziałam się, że do produkcji jednego pampersa zużywana jest szklanka ropy naftowej, że dziecko ma kontakt z alergicznymi substancjami przez 24 godziny na dobę przez minimum 2 lata, że mieszanka plastiku, polimerów i tworzyw sztucznych zawarta w pieluchach rozkłada się nawet 100 lat. Wreszcie – przeraziły mnie ilości śmieci, które będziemy produkować.

Pierwsze kroki
Zestaw kilku pieluszek wielorazowych zakupiłam na próbę, nie mając zbyt dużej wiedzy o dopasowaniu pieluszki do wagi dziecka, rozmiarach itp. Na szczęście na swojej drodze spotkałam fantastyczne mamy, które utworzyły silną grupę wsparcia szerząc ideę pieluszek wielorazowych w naszym mieście. Taka pomoc jest nieoceniona dla każdej początkującej mamy. Rozwiały większość moich obiekcji i byłam przekonana, że tzw. wielopielo mają same zalety. Oprócz tego, że są piękne i kolorowe, mają szereg innych zalet: są miękkie i wygodne, wykonane z ekologicznych materiałów, bezpieczne dla chłopców, dzięki temu, że zachowują odpowiednią temperaturę, nie podrażniają skóry dziecka, nie uczulają, a dzięki zastosowaniu warstwy mikropolaru przy skórze zapewniają uczucie suchości – zupełnie jak pampersy. Poza tym pieluszki wielorazowe można kupić w rozmiarze one size na cały okres pieluchowania.

Żłobek, wakacje – to tylko wymówki!
Pójście młodszego dziecka do żłobka było stresującym momentem. Już wcześniej poznałam historie wielu mam, którym żłobki odmówiły możliwości stosowania wielorazówek. Na szczęście trafiliśmy na wspaniałą, wyrozumiałą dyrekcję i fantastyczne, pełne zrozumienia wychowawczynie. One nie tylko nie przestraszyły się informacji o tym, że Staśko nosi pieluszki wielorazowe. Z radością nauczyły się ich obsługi i cierpliwie pakowały zużyte pieluszki do specjalnego woreczka! Dzięki temu przez okres żłobka nasze dziecko również nie zużyło ani jednego pampersa! Dwa razy wyjechaliśmy na długie wakacje razem z pieluchami wielorazowymi. Można? Można! Wystarczył dostęp do pralki (lub pralka turystyczna) i odpowiedni zapas pieluszek na zmianę. Bo po co serwować własnemu dziecku kontakt z chemicznymi substancjami, które wnikają przez skórę?

Wątpliwości? Kto ich nie ma
Podczas całego okresu wielopieluchowania spotykałam się z wieloma sceptykami wielopielo min. jeśli chodzi o zużycie wody. „Czy to na pewno ekologiczne skoro zużywam tyle wody do prania pieluch co 2-3 dni?” – to pytanie, z którymi mierzyłam się najczęściej. Przede wszystkim pieluszki można prać z innymi ubrankami dziecięcymi. Wystarczy przed praniem nastawić wstępne płukanie samych pieluszek a następnie dorzucić ubranka, aby wsad pralki był pełny i nastawić na 60 stopni, dosypując odkażacz. Można też prać rzadziej czekając aż cała pralka zapełni się samymi pieluszkami, ale wymaga to posiadania sporego zestawu pieluch (trzeba pamiętać, aby zatrzymać zapas wieluszek podczas ich prania i schnięcia). Mając w domu niemowlę i tak pierzemy ubranka co 2-3 dni, więc nie był to dla mnie argument na nie. Poza tym zawsze nastawiałam pralkę w 2 taryfie, korzystając z niskich opłat prądu a samą pralkę mam o wysokiej energooszczędności. Pieluszek przed praniem nie trzeba namaczać a właściwie nie powinno się, aby nie namnażać bakterii. Wrzucamy po prostu zużytą pieluszkę do zamkniętego wiadra lub szczelnie zamkniętego worka PUL. Jeśli pieluchujemy od noworodka, można oczyścić wcześniej pieluszkę spłukując jej zawartość np. bidetką prosto do toalety (to mój wynalazek roku z okresu pieluchowania). Kiedy dziecko jest starsze kupkę po prostu strzepujemy do WC. Nie ma z tym wielkiej filozofii – w naszym przypadku nawet panie z przedszkola nie miały z tym kłopotu. Te czynności mimo, że może i na początku brzmią skomplikowanie – wykonuje się automatycznie jak włączenie tostera czy nastawienie mikrofali. Pielęgnacja pieluszek to tak naprawdę coś, co mamy wykonują przy okazji wielu codziennych czynności. Mój mąż śmiał się nawet, że rozwieszanie i składanie pieluszek mnie relaksuje.

Co jest najfajniejsze w wielopielo:

  • Ich używanie jest banalnie proste, wystarczy pranie z odkażaniem;
  • Nie trzeba stosować żadnych kosmetyków ochronnych na skórę dziecka, a nawet się nie powinno ze względu na zatłuszczenie materiału;
  • Można wybrać odpowiedni rodzaj i dopasować do indywidualnych potrzeb;
  • Kształtem i sposobem używania są podobne do pampersów, dają nawet uczucie suchości;
  • Można z nimi jechać na wakacje;
  • Można ich używać wielokrotnie w basenie, jako kąpieluszki;
  • Dają szansę na to, że twoje dziecko szybciej się odpieluchuje;
  • Po zakończeniu okresu pieluchowania pieluszki można sprzedać na bazarku innym mamom i odzyskać połowę pieniędzy.

I wiecie co? Pękam z dumy, że moje dziecko nie przyczyniło się do powiększenia góry śmieci – jednorazówki to 3-4% wszystkich śmieci na świecie!

#jestemwielo #wielopielo

Kamila Piotrowicz od lat realizuje różnorodne projekty na rzecz osób potrzebujących w Caritas Diecezji Kieleckiej. Jest doradcą zawodowym, wspiera osoby zagrożone ubóstwem i bezdomnością w Klubie Integracji Społecznej i angażuje się w działania placówek dla osób niepełnosprawnych. Projekt oparty na encyklice „Laudato si’” to – jak mówi – projekt jej marzeń: „Przesłanie zielonej encykliki jest mi bardzo bliskie i od wielu lat wdrażam je w życie. Wszystkie ekonawyki staram się przekazywać moim dzieciom, bo uważam, że to właściwa droga do ekologicznego nawrócenia”. Pani Kamila stara się także angażować w działania lokalną społeczność realizując małe inicjatywy w Stowarzyszeniu „Siła woli”, które prowadzi od 3 lat. Jest także Członkiem Rady Działalności Pożytku Publicznego Gminy Nowiny. Prywatnie jest mamą dwóch chłopców – wszyscy kochają górskie wędrówki i zdobywają rodzinnie Koronę Gór Polski.

 

Zapisz się
do newslettera!

I trzymaj rękę na pulsie!