Caritas - Laudato Si | Wywiad z Vintage Zona w ramach projektu Szatka-eko
Wywiad z Vintage Zona w ramach projektu Szatka-eko

Tworzenie chemii domowej, kosmetyków, myjek biodegradowalnych – te i wiele innych atrakcji będzie czekało na bydgoszczan już pod koniec września – wszystko związane z ekologią i w duchu less waste. Już 26 września 2020 r. rusza pierwsza edycja proekologicznego wydarzenia plenerowego „Szatka” organizowanego przez Stowarzyszenie Siedem Aniołów. Wydarzeniu towarzyszyć będą m.in.: liczne warsztaty, mini konferencje, degustacje niecodziennych przekąsek wegetariańskich i wegańskich, a także koncerty. Wśród zaproszonych gości pojawią się m.in. przedstawiciele MiserArt z Wrocławia oraz wykonawcy muzyczni z naszego województwa, m. in. Sara Kordowska. Impreza rozpocznie się o godzinie 13:00 na Wyspie Młyńskiej przy Centrum Edukacji Muzealnej.

Zapisy na bezpłatne warsztaty odbywają się poprzez linki umieszczone na wydarzeniu fb https://www.facebook.com/events/1973034292831382/?active_tab=about. Ilość miejsc ograniczona. Ogólnie dostępny jest udział w konferencjach, koncertach i spektaklu. Serwowany będzie eko- poczęstunek.

W ramach projektu odbył się wywiad z Vintage Zoną – lokalnym sklepem z odzieżą używaną. Ola i Kornelia (prowadzą sklep) pojawią się na wydarzeniu w roli uczestników 🙂

7Aniołów: Prowadzicie sklep od 2018 roku na Wełnianym Rynku. Jak zaczęła się ta przygoda?

Vintage Zona: Przyjaźnimy się od szóstego roku życia i od kiedy tylko pamiętamy, chciałyśmy wspólnie otworzyć jakieś fajne miejsce w Bydgoszczy. Pomysłów miałyśmy wiele, niekoniecznie związanych z modą. Kilka lat temu miałyśmy możliwość razem pracować i sprawdzić się w roli współpracowników. Nie czekałyśmy zatem długo, aby podjąć działanie, a pomysł, że to akurat będzie Vintage Zona wziął się stąd, ze same od lat kupowałyśmy odzież i nie tylko z drugiej ręki. Do naszej decyzji przyczynił się również fakt, że vintage zyskiwał na popularności, a w Bydgoszczy brakowało takiego miejsca. Dodatkowo zachęcił nas czynnik propagowania mody eko, ponieważ dając ciuchom drugie życie dbamy o środowisko, a ogromny przemysł odzieżowy stanowi obecnie ogromne zagrożenie dla naszej planety.

7A: Czyli od początku retro i od początku second hand. Skąd inspiracje?

VZ: Obie prywatnie interesujemy się szeroko pojętą kulturą, a moda zawsze była jej nieodłącznym elementem. Zainspirowane dawnymi filmami, teledyskami z lat 70., 80. i 90., magazynami modowymi z poprzednich dekad, postanowiłyśmy stworzyć naszym klientom możliwość sentymentalnej podróży w czasie. Dlatego tez rzeczy w naszym sklepie nie są przypadkowe, ale świadomie nawiązują do stylu z dawnych lat. Kolejnym powodem, dla którego zainteresowaliśmy się akurat modą vintage jest oczywiście jakość ubrań. Są wśród nich rzeczy z jedwabiu, kaszmirowe swetry, skórzane kurtki, wełniane płaszcze i marynarki. Większość naszego asortymentu jakościowo znacznie odbiega od współczesnych byle jakich rzeczy z sieciówek, a skoro już przetrwały w dobrym stanie tyle lat, to jest duża szansa, że przetrwają jeszcze kolejne.

7A: Widocznie macie rzeczy z górnej półki, nie są zniszczone, często markowe i o wyższych cenach, niż w zwykłym lumpie. Jak selekcjonujecie to, co do Was przychodzi? Czy Wasze ubrania pochodzą z szaf Waszych, znajomych, skupów? Jaką drogę przechodzi ubranie, zanim tragi na wieszak?

VZ: Nasze rzeczy pochodzą z różnych źródeł. Niektóre wyszukujemy osobiście w innych second handach, cześć z nich znajdujemy w internecie, dlatego warto zaznaczyć, ze nie ma u nas rzeczy przypadkowych, bo nie kupujemy ich na tzw. worki, tak jak to bywa w innych sklepach z odzieżą używaną. Każda rzecz zanim trafi do przesady jest dokładnie sprawdzana, a jeśli ma wady, to zdarza nam się na przykład przyszyć guzik, zaszyć dziurkę czy dokonać innej drobnej naprawy. Następnie zanim trafią na wieszaki, są przez nas prane i prasowane. Wyższe ceny za rzeczy w naszym sklepie wynikają właśnie z ilości pracy jakiej wymagają. W tej cenie klienci otrzymują niepowtarzalnie wyglądający produkt gotowy do noszenia, tym samym unikając straty czasu na chodzenie po lumpeksach i przebieranie stert nieciekawych ubrań.

7A: Jak duża jest Wasza ekipa?

VZ: Od początku prowadzimy sklep we dwie, co prawda jedna z nas miała przerwę na urlop macierzyński i wtedy pomagała nam nasza koleżanka, ale ogólnie od zrodzenia się pomysłu do dzisiaj we dwie ogarniamy wszystko. Wyszukiwanie ubrań, wycenę, pranie, prasowanie czy drobne poprawki, o których mówiłyśmy wcześniej. Również same zajmujemy się mediami społecznościowymi, a także jeżdżeniem na tragi mody vintage do innych miast.

7A: Co się dzieje z ubraniami, których nikt nie kupuje? Wiszą tak długo, póki jednak kogoś nie zainteresują, czy puszczacie je dalej?

VZ: Wprowadziłyśmy system wyprzedaży asortymentu, który już długo się nie sprzedaje. Mamy strefę z wieszakami za 20 zł, 15 zł i 10 zł. Robimy również wyprzedaże sezonowe, jesienią przeceniamy letnie ubrania, a wiosną zimowe. Jeśli te metody nie pomagają, a nie mamy miejsca na dostawę nowego towaru, wtedy oddajemy ciuchy potrzebującym.

7A: W kilku second handach w Bydgoszczy widziałam, że skupują ciuchy, a w zamian dają bon na zakupy u nich. Czy myśleliście o takim rozwiązaniu?

VZ: Nie przyjmujemy ciuchów od osób prywatnych. Taką przyjęłyśmy zasadę od samego początku i się jej trzymamy, dlatego też nie myślimy o wprowadzeniu zmian.